2020

Jak rozumieć i wpierać dzieci w żałobie w trakcie pandemii?

Autor: Adam Lis

Kiedyś wszyscy byliśmy dziećmi, ale tak przywykliśmy do dorosłości, że czasami trudno nam zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się w głowie dziecka. Kiedy jednak jako rodzice lub opiekunowie stajemy przed wyzwaniem okazania dziecku wsparcia, potrzebujemy do tej dziecięcej głowy zajrzeć i móc ją zrozumieć. Dla osób, które chcą zrozumieć stan umysłu dziecka w żałobie czas epidemii może paradoksalnie stać się do tego sprzyjającą okazją. Podczas epidemii wszyscy cofamy się w pewnym sensie do dziecięcego sposobu myślenia i odczuwania oraz przeżywamy codziennie żałobę po dziesiątkach mniejszych lub większych utrat. Jesteśmy dużymi dziećmi w żałobie. A nasi podopieczni, będący naprawdę dziećmi w żałobie, są nimi teraz do kwadratu.

Początki

Kiedy zaczęły docierać pierwsze informacje o tym, że mamy zostać w domach, wszystko działo się szybko i było nowe. Co teraz się stanie? Jak długo to potrwa? Znajomy ma kogoś na wysokim stanowisku, kto mówi, że w sklepach zabraknie jedzenia a w bankach pieniędzy. Z czego będziemy żyć? Ale może to wszystko to tylko jakieś oszustwo. Niech mądry naukowiec mi powie co się dzieje i co będzie się działo dalej, niech silni politycy zadbają o nasze bezpieczeństwo. Tylko czy mogę zaufać komunikatom rządu? Czy oni na pewno wiedzą co robią?

I w tym momencie zaczynamy zyskiwać wyobrażenie o doświadczeniu dziecka, które traci bliską osobę, na przykład rodzica. Właśnie zachwiał się cały jego świat – dosłownie cały, bo skoro umarł jeden z rodziców, to może umrze drugi i dziadkowie? A może nie będzie za co żyć i będzie trzeba żebrać? Lęków i czarnych wizji dziecko może mieć w takiej chwili tak wiele, na ile pozwala mu jego dziecięca przebogata wyobraźnia. A pomysłów na temat przyczyn śmierci bliskiej osoby więcej niż my mamy teorii spiskowych na temat pochodzenia koronawirusa.  Co gorsza, często się zdarza, że te dziecięce pomysły mówią mu, że to wszystko jest jego winą.

Dlatego dziecko potrzebuje kogoś, kto wie, co się dzieje i co się w takich sytuacjach robi. Kogoś spokojnego, kto potrafi to wszystko opisać w prostych słowach, traktując dziecko poważnie, bez udawania i zaprzeczania rzeczywistości, bez wzniosłych słów i metafor. Kto wygląda na silnego i stabilnego, komu można uwierzyć, że nie zniknie i nie zostawi dziecka samego, bo tego właśnie dziecko najbardziej się boi.

W pierwszym etapie żałoby najważniejsze jest zadbanie o bezpieczeństwo dziecka. Bezpieczeństwo daje dziecku rzeczowy opis sytuacji i emocjonalna stabilność dorosłego. Nie znaczy to, że rodzice i opiekunowie mają nie pokazywać swoich emocji. Chodzi o to, żeby byli w stanie te emocje unieść i poradzić sobie z nimi, w taki sposób, żeby dziecko nie musiało się nimi opiekować i brać na siebie odpowiedzialności za stan rodzica. W obecnej sytuacji jest to wyjątkowo trudne, bo dorośli, nawet nie będący w żałobie po śmierci bliskiej osoby, sami doświadczają mnóstwa lęków i zmartwień. Dlatego zanim dorosły będzie w stanie przeprowadzić z dzieckiem trudną rozmowę i dać mu oparcie, najpierw musi odnaleźć silne wsparcie dla siebie – w rodzinie, przyjaciołach, czasami w praktykach duchowych bądź religijnych a czasami korzystając z pomocy specjalisty. Dopiero kiedy sam względnie opanuje swój lęk i opowie sobie o tym, co się z nim dzieje, będzie mógł zadziałać kojąco na przerażone i zdezorientowane dziecko.

Rzeczywistość, która boli

Mijają kolejne tygodnie odkąd to wszystko się zaczęło. Jesteśmy zmęczeni każdą najprostszą czynnością, jaką wykonujemy i nawet jeśli pracujemy i wychodzimy z domu mniej niż przed epidemią, to w południe czujemy się jak po 12-godzinnym dniu pracy. Czasami nie mamy energii nawet żeby zorganizować najbardziej podstawowe życiowe kwestie – jedzenie, sprzątanie, zakupy. Na listę rzeczy do zrobienia patrzymy na zmianę ze wściekłością, lękiem bądź paraliżującym smutkiem. Nie mówiąc już o jakichkolwiek planach na samorozwój, które wydają się jakby były z innego lepszego świata. I tak dzień za dniem. Kilka dni lepszych - mamy nadzieję, że weszliśmy już w dobry rytm i znowu to samo – nie możemy się podnieść z łóżka. Czas się na zmianę rozciąga i kurczy i nieznośnie przecieka przez palce. Rutyna nas ratuje. Kto wypracował sobie podstawową rutynę i sensowny plan dnia uwzględniający najważniejsze potrzeby, ten jakoś się jeszcze trzyma. Nie chcemy być w tym sami. Chcemy, żeby ktoś nas przytulił i nakrył nas kocem. Chcemy, żeby ktoś na nas patrzył i słuchał nas z akceptacją, nie wymagając zbyt wiele. W taki sposób koronawirus zaprasza nas do świata żałoby.

Dziecko w żałobie, podobnie zresztą jak dorosły, zaczyna na nowo uczyć się codzienności, w której każda zwykła czynność przypomina o utracie ukochanej osoby. W przeżyciu dominuje smutek, przygnębienie, obojętność i złość. U dziecka może to nie być widoczne na zewnątrz przez cały czas. Pozornie może zupełnie zwyczajnie się bawić, uczyć, zajmować tym, co zawsze. Czasami widać po nim głównie zmęczenie, rozdrażnienie, brak koncentracji. Może są tylko krótkie chwile przed snem, kiedy płacze lub chce porozmawiać.

U każdego dziecka wygląda to inaczej. I oczywiście różni się znacząco w zależności od wieku. Ale każde dziecko potrzebuje mieć przy sobie akceptującą i uważną dorosłą osobę, do której można przyjść i o wszystkim porozmawiać. Która zauważy i nazwie uczucia rodzące się w dziecku. I która z jednej strony nie będzie wymagać zbyt wiele i oczekiwać tego, że dziecko wyrobi się ze wszystkim tak dobrze, jak to było wcześniej. A z drugiej strony zadba o to, żeby dziecko nie popadło w zupełny marazm, nie wsiąkło całkowicie w świat wirtualny, spędzając całe godziny przed świecącym ekranem. Dlatego tak ważny jest mądrze ustawiony przez dorosłego plan dnia, który zapewnia dziecku zarazem stałość, dającą poczucie bezpieczeństwa w tak niepewnych czasach, jak również zabezpiecza jego podstawowe potrzeby życiowe. Pamiętając przy tym, że wyrobienie się we wszystkich wymaganiach szkoły nie zajmuje pierwszego miejsca w hierarchii dziecięcych potrzeb.

Dziecko rozwija się głównie poprzez zabawę z rówieśnikami (i rodzicami) i jest to potrzeba, którą także należy uwzględnić, choć w czasach izolacji jest to o wiele bardziej skomplikowane. Przed rodzicem stoi więc bardzo trudne wyzwanie – stworzenia takiego planu dnia, w którym zmieści się to minimum najważniejszych spraw jego i dziecka. I pogodzenia się z tym, że zazwyczaj coś w tym planie się nie uda. I znowu, wsparcie, które dorosły weźmie dla siebie mierząc się z tymi wyzwaniami, zawsze owocuje tym, że będzie mógł lepiej wspierać dziecko.

Powracanie do życia

Tęsknimy do normalności i czekamy na nią, jednocześnie przeczuwając, że to, do czego wrócimy nie będzie już tym samym, co zostawiliśmy za sobą. Przyjdzie jednak czas powrotu do życia zawodowego, towarzyskiego, do rozwoju osobistego. Życie nie znosi pustki i nie wytrzymuje długo stanów nadzwyczajnych. Nawet po wielkich wstrząsach powraca do swojego naturalnego rytmu. Wtedy wyzwaniem staje się obudzenie na nowo przygaszonej energii i zainwestowanie jej w nowe pomysły i przedsięwzięcia. Żeby było to możliwe potrzebujemy dokonać przewartościowania i odnalezienia sensu w tym, co przeżyliśmy. Okazuje się, że wiele się nauczyliśmy – jednak da się z domu pracować i załatwiać sprawy urzędowe. Jednak nie trzeba kupować tak dużo a to co najważniejsze może się wydarzyć z najbliższymi w czterech ścianach. Widzimy, że luksusem jest wyjście do lasu. Coś straciliśmy i coś zyskaliśmy – i potrzebujemy zaakceptować tę zmianę. Chcielibyśmy mieć wtedy przy sobie kogoś, kto nie będzie nam dawał gotowych odpowiedzi, tylko wspólnie z nami zastanowi się, co dalej.

Rodzice często niepokoją się, jak śmierć bliskiej osoby wpłynie na dalszy rozwój psychiczny dziecka. Tymczasem to, co wydarzy się w rozwoju dziecka zależy przede wszystkim nie od tego, co mu się przytrafiło i jak dramatycznej straty doznało, ale od tego jakie uzyskało wsparcie ze środowiska po tym traumatycznym doświadczeniu. Badania na temat rezyliencji, czyli odporności psychicznej, pokazują, że dzieci są w stanie prawidłowo rozwijać się nawet pomimo bardzo tragicznych życiowych doświadczeń, jeśli jest przy nich przynajmniej jedna osoba zdolna obdarzyć je uwagą, wczuć się w ich stan umysłu, zrozumieć go, zaakceptować i adekwatnie go nazwać. Żeby to było możliwe dorosły potrzebuje najpierw zadbać o siebie.

 

Adam Lis, psycholog, który prowadzi w Fundacji Nagle Sami terapię, konsultacje i grupy wsparcia dla dzieci po stracie bliskich.

30 maja 2020 poprowadzi szkolenie online:

Jak pracować z dziećmi i nastolatkami w żałobie? Pomoc psychologiczna po stracie, więcej informacji pod linkiem: http://naglesami.org.pl/jak-pracowa%C4%87-dzieci.html

 

 

 

 

 

 

 

Drodzy Czytelnicy! Dokładamy wszelkich starań, aby nasza strona była Wam jak najbardziej pomocna. Pamiętajcie jednak, że każda życiowa sprawa, problem, zagadnienie jest wyjątkowe i indywidualne, może wymagać profesjonalnej pomocy.
Nasza strona nie jest poradnikiem, ani encyklopedią wiedzy.
Fundacja Nagle Sami, nasi współpracownicy i przyjaciele dokładają wszelkich profesjonalnych starań, ale ze względu na zawiłość większości spraw, nie mogą ponosić odpowiedzialności, za działania podejmowane przez Was na podstawie zawartych tu informacji.

© 2012 Fundacja Nagle Sami. Wszelkie prawa zastrzeżone.