Sama-niesama

Re: Sama-niesama

Postautor: b.b. » 08 sty 2013, 20:35

magda pisze:Ja wiem, że czas pomoże, mówię, teorię poznałam od zera, chyba nawet do egzaminów na studia się tak pilnie nie uczyłam :)
Dziecko da radę. Wiem, Mała jest fajna i w ogóle będzie super.
Ale nie jest tak, jak świat próbuje wmówić, że dzięki temu mi łatwiej i w ogóle mam stanąć na rzęsach.
Momentami mam wrażenie, że jestem tylko dodatkiem do niej. A ona jest wg innych rozwiązaniem wszystkiego.
Pozdrawiam ciepło.


Magda, jesteś mądrą dziewczyną i dasz rade. Postępuj tak jak ci serce mowi i będzie dobrze. Każdy przechodzi strate inaczej, i te wszystkie "mądre" rady wcale nie pomagają. Niestety wiem to z doświadczenia. Jest bardzo ciężko, wiem. Życze ci dużo słońca.
pozdrawiam
b.b.
 
Posty: 2
Rejestracja: 08 sty 2013, 20:13

Re: Sama-niesama

Postautor: Niulka » 16 sty 2013, 22:35

Witam,
Też mnie to doprowadzało do szału jak zaraz po śmierci męża,a zostałam sama z 3 mc córeczką,dużo osób mi powtarzało :"pamiętaj córcia jest najważniejsza i dla niej musisz żyć"...to akurat wiedziałam sama gdy na nią spojrzałam zaraz po tym jak dostałam tel od szwagra, że mój mąż nie żyje...
"Uśmiech nie zawsze oznacza, że ktoś jest szczęśliwy. Czasami po prostu oznacza, że ktoś jest silny".
Niulka
 
Posty: 42
Rejestracja: 16 sty 2013, 21:32

Re: Sama-niesama

Postautor: Niulka » 16 sty 2013, 22:40

Czas nie leczy naszych ran tylko przyzwyczaja do bólu...oswaja z nim,bo przecież trzeba dalej "jakoś" żyć...
Tak jest w moim przypadku
"Uśmiech nie zawsze oznacza, że ktoś jest szczęśliwy. Czasami po prostu oznacza, że ktoś jest silny".
Niulka
 
Posty: 42
Rejestracja: 16 sty 2013, 21:32

Re: Sama-niesama

Postautor: magda » 17 sty 2013, 17:50

Ja na razie im bliżej porodu, jestem coraz bardziej przerażona. Coraz bardziej się boję i coraz bardziej tęsknię.
"Brać głębokie wdechy i zatrzymywać powietrze. Próbować zachować spokój przez coraz dłuższe i dłuższe okresy. Stać się małą i podobna do kamienia. Podwinąć brzegi swojego ja i wetknąć pod spód, gdzie nikt ich nie zobaczy." A. Sebold
magda
 
Posty: 20
Rejestracja: 26 lis 2012, 15:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Sama-niesama

Postautor: Niulka » 17 sty 2013, 17:54

Madziu ile Ci zostało do porodu jeśli mogę zapytać?
"Uśmiech nie zawsze oznacza, że ktoś jest szczęśliwy. Czasami po prostu oznacza, że ktoś jest silny".
Niulka
 
Posty: 42
Rejestracja: 16 sty 2013, 21:32

Re: Sama-niesama

Postautor: magda » 17 sty 2013, 17:56

Koniec marca/początek kwietnia mam termin. Chyba, że zdecydują wcześniej nie pociąć.
"Brać głębokie wdechy i zatrzymywać powietrze. Próbować zachować spokój przez coraz dłuższe i dłuższe okresy. Stać się małą i podobna do kamienia. Podwinąć brzegi swojego ja i wetknąć pod spód, gdzie nikt ich nie zobaczy." A. Sebold
magda
 
Posty: 20
Rejestracja: 26 lis 2012, 15:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Sama-niesama

Postautor: Niulka » 18 sty 2013, 22:58

Madziu,
Myślę a wręcz jestem pewna, że gdy ta kruszynka przyjdzie już na ten świat to dużo się zmieni,na lepsze w Twoim życiu,ono dużo Ci "pomoże" ,zobaczysz...
"Uśmiech nie zawsze oznacza, że ktoś jest szczęśliwy. Czasami po prostu oznacza, że ktoś jest silny".
Niulka
 
Posty: 42
Rejestracja: 16 sty 2013, 21:32

Re: Sama-niesama

Postautor: magda » 20 sty 2013, 20:04

Dziękuję, ale... Zobaczymy. Jak na razie jestem zbyt przerażona tym wszystkim co się stało i dzieje.
"Brać głębokie wdechy i zatrzymywać powietrze. Próbować zachować spokój przez coraz dłuższe i dłuższe okresy. Stać się małą i podobna do kamienia. Podwinąć brzegi swojego ja i wetknąć pod spód, gdzie nikt ich nie zobaczy." A. Sebold
magda
 
Posty: 20
Rejestracja: 26 lis 2012, 15:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Sama-niesama

Postautor: magda » 14 maja 2013, 16:39

Chyba miałam nadzieję, że będzie łatwiej jak się mała urodzi.
I znów się pomyliłam, wcale nie jest. Jest cholernie ciężko. Pewnie swoje zrobił miesięczny pobyt w szpitalu - miałam farta, byłam jedyna na patologii i na porodówce, do której nie przychodził tatuś dziecka. I cholernie bolało jak położne czy pielęgniarki mówiły o moim bracie czy znajomym " o to tatuś teraz...". Wiem, że nie ich wina, ale miałam ochotę przegryźć tętnice.
Patrzę na młodą i po raz kolejny zadaję sobie miliard pytań, na które nie ma odpowiedzi.
I, nie potrafię nie martwić się też o nia, nie tylko tak po prostu, jak o dziecko, ale też - może to durne - boję się, że jej też coś się stanie.
"Brać głębokie wdechy i zatrzymywać powietrze. Próbować zachować spokój przez coraz dłuższe i dłuższe okresy. Stać się małą i podobna do kamienia. Podwinąć brzegi swojego ja i wetknąć pod spód, gdzie nikt ich nie zobaczy." A. Sebold
magda
 
Posty: 20
Rejestracja: 26 lis 2012, 15:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Sama-niesama

Postautor: Jaga » 18 maja 2013, 20:58

Witaj Magdo. Przyznam, że ostatnio zastanawiałam się nad tym jak sobie radzisz. Długo się nie odzywałaś. Gratuluję córeczki :) Doskonale Cię rozumiem kiedy piszesz o ogarniającej Cię frustracji kiedy to personel lekarski przyjmował, że każdy mężczyzna znajdujący się w pobliżu to ojciec dziecka. Ja miałam podobnie. Na początku wyprowadzałam ich z błędu, ale z czasem przestałam.
Dzisiaj mój synek po raz pierwszy zwrócił się - tato do mojego brata (podsłuchał jak zwraca się do niego mój bratanek). Serce zakuło mnie strasznie. Chyba nawet bardziej niż wtedy, gdy to inni brali, któregoś z moich braci lub znajomych za jego ojca.
Czasem myślę, że nieważne ile czasu upłynie, to w naszym życiu będą się pojawiać takie sytuacje (nowe sytuacje), które zawsze będą przywoływać jakieś wspomnienia, żal, ukłucie w sercu.
"Idziemy przez ten świat samotnie, ale jeśli mamy szczęście, to przez jedną chwilę należymy do kogoś i ta jedna chwila pozwala nam przetrwać całe wypełnione samotnością życie." P. Simons
Jaga
 
Posty: 47
Rejestracja: 10 gru 2012, 21:24

Poprzednia

Wróć do Sami - niesami

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron