Kontakt ze zmarłym

Re: Kontakt ze zmarłym

Postautor: Izek » 23 mar 2013, 20:57

Witam Was bardzo serdecznie , ja również mogę potwierdzić że jest życie po tamtej stronie :) i że nasi kochani kontaktowali się z nami w tych dla nas trudnych momentach. W dniu w którym mój mąż dostał wylewu byłam akurat w kościele , podczas komunii świętej zasłabłam , kiedy wróciłam do domu mój mąż leżał na podłodze w korytarzu. Przez 4 dni był w stanie śpiączki farmakologicznej , ale za każdym razem kiedy byliśmy u niego z synem w szpitalu wszystkie parametry na monitorach skakały do góry, zauważały to również pielęgniarki. Ostatniego dnia , kiedy byliśmy u niego w szpitalu tętno zaczęło mu wrastać , pielęgniarka poprosiła żebym go nie dotykała , ale tętno wzrastało coraz wyżej , potem prosiła żebym się do niego nie odzywała .... ale i to nie pomogło .... skoczyło z 68 do 210 , potem stopniowo zaczęło spadać .... następnego dnia mieli wybudzać go ze śpiączki .... ale rano dostałam telefon .... myślałam że chcą mi o tym powiedzieć ... niestety to nie tą wiadomość mi przekazano . ... Stałam na cmentarzu , patrzyłam na grób... ale wewnętrznie czułam że tam nie ma mojego męża....to było takie silne przekonanie , bałam się o tym mówić komukolwiek .... Koleżanka , która mnie odwiedziła tydzień po pogrzebie przyniosła mi książkę Sylvi Browne " Życie po drugiej stronie " . Ta książka bardzo mi pomogła , pomogła mi przetrwać trudne chwile, nie wiem co kościół na to , ale wbrew pozorom , po przeczytaniu tej książki zbliżyłam się jeszcze bardziej do Boga .
Jak miałam duże kryzysy to śnił mi się mój mąż , te sny były tak realne , że po przebudzeniu zastanawiałam się co jest snem a co prawdą , przeżywałam kolejny dzień , a w nocy on wracał, potrafił tak przez cały tydzień :) co noc :)
W lipcu była nasza 16 rocznica ślubu , pojechała na cmentarz , była piękna bezwietrzna pogoda , siedziałam na ławce przy grobie i wyłam , wtedy poczułam że ktoś dotyka mojej głowy , kiedy spojrzałam do góry zobaczyłam gałąź która się podnosiła ... siedziałam pod drzewem , żeby dotknąć tej gałęzi trzeba by wejść na ławkę i podskoczyć bo była wysoko ..... a jednak mimo że nie było wiatru dotknęła mojej głowy....
Pierwsze święta były najtrudniejsze , mój syn po świętach pojechał do rodziny , ja na sylwestra miałam pójść do moich przyjaciół , mieliśmy wspólnie pooglądać telewizję , siedziała w domu sama .....i jak zwykle w tamtym czasie wyłam ....wtedy na choince jeden sznur lampek zaczął się zapalać i gasić , przestałam płakać i się uspokoiło , po chwili kiedy zaczęłam znowu płakać , światełka zaczęły migać ponownie , tylko te jedne .... nie wszystkie ...a przecież nasze lampki nigdy nie migały....
W kwietniu będzie już 4 lata od momentu naszego rozstania , ale On ciągle jest blisko nas , często odczuwam jego obecność , często z nim rozmawiam , choć mi nie odpowiada to czuję że jest blisko mnie , teraz nawet czasami z synem żartujemy sobie z tatą :) uśmiechamy się do niego ..... wiem że On jest w dalekiej podróży i że się spotkamy .... wiem że on będzie czekał na nas po drugiej stronie .....i wiem że jest mu tam dobrze ....:)
Izek
 
Posty: 19
Rejestracja: 21 mar 2013, 15:54

Re: Kontakt ze zmarłym

Postautor: anna maria » 07 kwie 2013, 11:21

Izek, bardzo mi pomaga wszystko to co piszesz. od śmierci mojego męża minęły ponad 3 miesiące dopiero... lub aż? sama nie wiem, czasem wydaje mi się że to szybko mija -bo to już kwartał, a czasem jak dopadnie mnie czarna rozpacz to myślę sobie że mało CZASU minęło, chciałabym żeby już minął rok, dwa aby cierpienie było mniejsze, aby nie było tego wielkiego bólu i ucisku na sercu, aby czas zaleczył rany, abym znów mogła w miarę normalnie żyć i cieszyć się z drobnych radości.Ja też często rozmawiam z mężem, proszę go o pomoc, o wsparcie, i modlę się za niego -modlitwa daje wielkie ukojenie. Tęsknie bardzo....
anna maria
 
Posty: 19
Rejestracja: 25 mar 2013, 16:49

Re: Kontakt ze zmarłym

Postautor: ewex » 07 kwie 2013, 23:58

W dniu 1 listopada 2011 r pochowałam swoją najukochańszą mamę , która była dla mnie jedyną przyjaciółką na świecie - strasznie to przeżyłam i przeżywam nadal mimo że minął rok.
Miałam wspaniałą rodzinę ( jestem jedynaczką) - Kochanych rodziców a więzi z moją mamą miałam ogromne nigdy nie wyobrażałam sobie abym mogła bez niej żyć .Nie wierzyłam w kontakty ze zmarłymi jednak zmieniłam zdanie gdy moja mama odwiedziła - mnie 2 razy po śmierci.To było tak realne spotkanie, że świat i w to co wierzyłam wcześniej przekręcił się o 180 stopni.
Miałam wiele dziwnych sytuacji, które nie można w sposób racjonalny wytłumaczyć.
Pamiętam jak usiadła n a brzegu mojego łóżka wzięła mnie za rękę ( miała bardzo chłodną dłoń ) - nie mogłam wstać z łóżka zapytałam jej jak Ci tam jest - odpowiedziała dobrze i spuściła głowę była bardzo smutna - za chwilkę zniknęła. Bardzo przeżyłam widząc ją taką smutną.Następnego dnia pojawiła się w drzwiach sypialni podeszła do mnie obudziła mnie i powiedziała - wstawaj będziemy żartować ( z natury była bardzo pogodna ) chciałam wstać lecz nie mogłam byłam jak sparaliżowana. Tym razem była bardzo wesoła , po czym zniknęła wtedy mogłam wstać.
Jestem pewna że życie nasze nie kończy się po śmierci ......................................................
Ostatnio zmieniony 11 kwie 2013, 0:41 przez ewex, łącznie zmieniany 1 raz
ewex
 
Posty: 23
Rejestracja: 07 kwie 2013, 23:34

Re: Kontakt ze zmarłym

Postautor: ewex » 08 kwie 2013, 0:13

Polecam książkę pt życie po drugiej stronie - Sylvia Browne - która jest światowym medium mnie bardzo podniosła na duchu .............................
ewex
 
Posty: 23
Rejestracja: 07 kwie 2013, 23:34

Re: Kontakt ze zmarłym

Postautor: Izek » 09 kwie 2013, 19:26

ewex pisze:Polecam książkę pt życie po drugiej stronie - Sylvia Browne - która jest światowym medium mnie bardzo podniosła na duchu .............................

tą książkę przyniosła mi koleżanka tydzień po pogrzebie mojego męża .... muszę powiedzieć , że w pewnym sensie uratowała mi życie ........polecam :) według mnie jest warta przeczytania
Izek
 
Posty: 19
Rejestracja: 21 mar 2013, 15:54

Re: Kontakt ze zmarłym

Postautor: Maria73 » 03 sie 2014, 21:03

26.09 minie już 1,5 roku od nagłego odejścia mojego męża. Nie śni mi się, jeśli mam jakieś sny to zawsze w nich żyje, tylko ja go nie widzę. Czuje jego obecność w naszym domu, nikomu o tym nie mówię. Myślę, że wnuczki mogły by się bać, nie lubią patrzeć jak ja płaczę. Bardzo bym chciała żeby mi się przyśnił i powiedział jak mu tam jest. Człowiek nagle zostaje sam i nie wie co robić.
Maria73
 
Posty: 10
Rejestracja: 28 maja 2013, 12:18

Poprzednia

Wróć do Wiara a żałoba (czyli życie po śmierci)

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron