Wasze historie

Historia Marleny

06.02.2015

Nie wiem od czego mam zacząć. Długo się zastanawiałam czy napisać i opisać moja traumę po stracie córki.

Minęło 5 lat a ból i tęsknota jest praktycznie ta sama z różnym nasileniem.

Raz lepiej raz gorzej. W tej chwili mam gorszy czas.

Mówią, że czas goi rany ... zapewne tak jest ! Najważniejsze jest to aby się z tym zmierzyć.

Nie wiem czy do końca mi się uda ? Mam nadzieję, że tak i  należy się z tym uporać. Każdego dnia o tym myślę, z tą myślą się budzę i zasypaim. To bardzo długa i żmudna droga.

Pokrótce opiszę moją historie.

Blanka to moja starsza córka, gdy się rodziła był słoneczny i cudowny dzień. Bomba emocjonalna radość ogromna, wybuch miłości do tego dziecka.

Następne dni również piękne, macierzyństwo ... najlepszy okres w życiu ,myślę każdej matki.

Dni mijały ... raz lepszy czas potem gorszy. I tak z dnia na dzień. Przedszkole, szkoła.

Aż tu nagle wiadomość na wiosnę przed maturą straszna, która zbiła z nóg nie tylko córkę ale całą rodzinę. Płacz, przerażenie. Brzmiący wyrok ... te słowa nadal we mnie siedzą '... Blanka jest chora na białaczkę...”

Pytania masę pytań, pytań pozostających bez odpowiedzi.Burza myśli, emocje raz złe

a następnie dobre.

Zaczeła się walka o jej zdrowie, potem życie. Totalna detrminacja szukania pomocy wszędzie gdzie to było możliwe. I ta pomoc przyszła ... piękna pomoc ludzi, wspaniałych, wsparcie dookoła. W tym całym natłoku spraw zawsze był ktoś, kto poprostu był.

Nie pytał, pogłaskał, przytulił jak była taka potrzeba.

W międzyczasie Blanka zdała maturę mimo bardzo ciężkiej choroby, złego stanu zdrowia, nawet podjęlą studia. Zdała I semestr, przymierzała się do II, było dobrze, zapominałyśmy

o chorobie. I niech tak pozostanie.

Niestety przyszedł dzień, że choroba wróciła z taką siłą, że moja córeczka w kilka miesięcy mając 23 lata odeszła.

Wzdycham, zastanawiam się czy dalej pisać.?

Cóż wracam aby Wam przekazać co się dalej działo. Emocje brały górę, pytania dlaczego ?

Tyle walki, tyle emocji bezskutecznie.

Kłociłam się z Bogiem, obraziłam się na niego. Bo zabrał mi coś bardzo cennego, kawałek serca mi zabrał, moja dusza jest rozerwana na kawałki.

Był okres  że miałam dość życia bez niej, bez jej głosu, śmiechu i radości .

Myśli różne i postanowiłam,że najlepszym dla mnie rozwiązaniem będzie aby pójść do niej, zaplanowałam dzień w którym to zrobię, przygotowałam masę tabletek na sen.

I przyszedł ten moment. Tak się zdarzyło, że ukochany pies Blanki rzucił się na moje dłonie i tabletki się rozsypały. Byłam wściekła gdy zaczęłam zbierać zrozumiałam, że nie jest to mój czas,że to nie tak, to myślałam tylko o sobie a pozostali co z nimi ?

Poszłam na cmentarz, poprosiłam Blankę aby pomogła mi to przetrwać.Długo myślałam.

Gdy wróciłam do domu już miałam pomysł ... w 1 rocznicę jej śmierci zoorganizowałam dzień dawcy szpiku jej pamięci.

Udało się, to był wspaniały dzień bardzo dużo osób się zarejestrowało. Wszystkie osoby, które się rejestrowały podkreślały, że  robią to dla mojej Blanki. Byłam przeszczęśliwa, każdy z nich wspierał, mówił ciepłe słowa.

Ktoś nawet mówił, '...że z takiej tragedii którą przeżywam obróciłam w coś dobrego ...”

To właśnie dodało mi skrzydeł do życia, robienia tego co bardzo lubię.

A organizuję taki dzień już systematycznie co roku w naszym małym miasteczku.

Zrozumiałam, że jest to najlepsze i ukochane miejsce na ziemi. Które również kochała Blanka. Nazywam ją  ...JESTEŚ MOIM CUDEM...

W tej chwili mój stan po jej stracie jest znacznie lepszy, potrafię się uśmiechać. Z każdym porozmawiać, być i istnieć w pełnym tego słowa znaczeniu.

Mogę stwierdzić, że moja córka jest ze mną, ona mnie chroni i wspiera.

Gdy jest mi bardzo żle, wspominam te najlepsze chwile. Moje myśli układają się pozytywnie, cieszę się z kazdego dnia.

Chyba nauczyłam się z tym żyć. Była ze mną 23 lata i jest nadal w moich myślach.

Moja miłość do niej nie mija

 

Dobrze, że jesteście :-)

Pozdrawiam serdecznie

Marlena

Życzę dużo siły i miłości :-)

Drodzy Czytelnicy! Dokładamy wszelkich starań, aby nasza strona była Wam jak najbardziej pomocna. Pamiętajcie jednak, że każda życiowa sprawa, problem, zagadnienie jest wyjątkowe i indywidualne, może wymagać profesjonalnej pomocy.
Nasza strona nie jest poradnikiem, ani encyklopedią wiedzy.
Fundacja Nagle Sami, nasi współpracownicy i przyjaciele dokładają wszelkich profesjonalnych starań, ale ze względu na zawiłość większości spraw, nie mogą ponosić odpowiedzialności, za działania podejmowane przez Was na podstawie zawartych tu informacji.

© 2012 Fundacja Nagle Sami. Wszelkie prawa zastrzeżone.