2016

Napisała do nas Pani Barbara, która pragnie podzielić się swoją historią

 

Witam, 

Przeczytałam historię Kasi, mam takie przeżycie ale opiszę je inaczej, nie tak barwnie ale realistycznie. Jestem po terapii u Państwa i dobrze że stało się tak, że do Was trafiłam, bo trauma nie zakończyłaby się długo....

Kasiu, mój maż popełnił samobójstwo 10 lat wstecz. Trudno o tym pisać, bo mało ludzi rozumie co to oznacza dla bliskich, którzy zostali....

Najpierw była identyfikacja zwłok, potem przesłuchanie w komisariacie, potem walka o to by szybko przeprowadzono sekcję zwłok i oddali ciało do pochowania. Ale też spotkanie z księdzem i jedna wielka niewiadoma na reakcję.... ksiądz rozumiał co się stało. To nie jest bajka i meandry wspomnień, to trauma na cale życie... 

Pamiętam, jak ciężko było zadzwonić do jego rodziny i powiedzieć, że nie żyje i dlaczego.... Niewyobrażalnie ciężkie by nikogo nie urazić samej będąc potarganej i rozszarpanej po takiej śmierci...

Potem były oskarżenia od rodziny, „no jak to byłaś winna trzeba Ci odebrać dziecko”, potrzeba wielu ludzkich oczu, które Cię oskarżyły, opluły. Potrzeba było tyle nienawiści ze strony ludzi by i dziecko nie chciało konfrontacji z ludźmi w regionie. Strach do wejścia do domu i psycholog, który ratował. To jak mantra, która trwała 10 lat i poczucie WINY nieubłagalne, ciągnące się jak flaki z olejem i walące Cię po głowie każdego dnia, by nie można było wstać, by nie można było walczyć o życie swoje i dziecka, by dać się zgnoić w pracy, wina, wina, wina.....!!!

Do czasu kiedy wszystko pęka i podejmuje się walkę; po 10 latach nie minęło! I jak się trafia na odpowiednich ludzi, których daje fundacja można zawalczyć o siebie jeszcze raz z podniesioną głową i ja to zrobiłam po największej traumie swojego życia. Dałam światło i życie dla siebie, swojego Syna oraz Partnera, a nie zmorze przeszłości, która przez 10 lat utrwalała moją winę. Warto dać sobie przy pomocy fachowców odpocząć i choć przeszłości się nie zapomni to należy ją zdecydowanie wyciszyć i nie pozwolić wejść sobie na głowę. Dziękuję terapeucie Kamilowi tym samym.

Barbara

 Inne historie żałoby znajdziecie w zakładce „Wasze historie” :http://www.blog.naglesami.org.pl/wasze-historie.html 

 

 

 

 

Drodzy Czytelnicy! Dokładamy wszelkich starań, aby nasza strona była Wam jak najbardziej pomocna. Pamiętajcie jednak, że każda życiowa sprawa, problem, zagadnienie jest wyjątkowe i indywidualne, może wymagać profesjonalnej pomocy.
Nasza strona nie jest poradnikiem, ani encyklopedią wiedzy.
Fundacja Nagle Sami, nasi współpracownicy i przyjaciele dokładają wszelkich profesjonalnych starań, ale ze względu na zawiłość większości spraw, nie mogą ponosić odpowiedzialności, za działania podejmowane przez Was na podstawie zawartych tu informacji.

© 2012 Fundacja Nagle Sami. Wszelkie prawa zastrzeżone.