>

Po Świętach… Nowy Rok

Są ludzie, którzy potrafią się zebrać w sobie i spiąć na Święta. Nawet jak są w kiepskim stanie, to by nie zepsuć rodzinie czy bliskim Świąt – są zebrani, zorganizowani, często uśmiechnięci. A jako, że uczuć nie da się zbyt długo tłumić (długo tłumione najczęściej kończą się głęboką depresją) to zazwyczaj po Świętach wychodzą wszystkie większe i mniejsze smutki i żale, często ze zdwojoną siłą. Wychodzą tylko na chwilę, bo przecież trzeba się jakoś wziąć w garść… w Sylwestra. Bo przecież jaki Nowy Rok taki cały rok… a już by się jednak chciało mieć dobry rok. I znów to spięcie… Sądzę, że północ w Sylwestra jest w stanie pokonać nawet największych twardzieli – bo przecież chcąc nie chcąc wspomnienia, podsumowania, życie, którego nie ma i którego już nie będzie – to wszytko wraca… I cóż ja mogę powiedzieć, tylko pewnie to… że wszystkim tego dnia i o tej godzinie coś wraca do głowy, jakieś wspomnienia, niespełnienia, żale i radości, przyjaźnie zaprzepaszczone, miłości odpuszczone, porażki… czasem przypomną się sukcesy, ale jednak to co nie wyszło dłużej w głowie i w sercu siedzi. Zatem – nie tylko ci po stracie w Sylwestra i Nowy Rok często mają nastrój taki sobie. Marne to pocieszenie, ale może o tyle sensowne – że to w końcu w życiu jest tak, że każdy z nas jest sam, w tych najważniejszych sprawach. Zatem proponuję spróbować się nie smucić, nie drapać ran, przeżyć tę noc jak każdą inną, albo prawie jak każdą. Jeśli ktoś ma ochotę na zabawę – polecam! Jak ktoś nie ma – też dobrze! Ważne by nic tego dnia nie było na siłę, bo dobry humor na siłę – wraca w postaci złego humoru i trzyma długo… Zatem nie warto się spinać.

A że to trudny dzień, trudny czas – tak wiemy. Jest nas w tym więcej!

Spokoju!

Zobacz podobne faq

Zapisywanie...

Zapisano do newslettera. Dziękujemy!

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia prawidłowego działania i analizowania ruchu.

Czytaj więcejZamknij
Telefon wsparcia
800 108 108