„Kiedy żurawie odlatują na południe” to wzruszająca opowieść o starości, która nie przychodzi nagle, lecz odbiera człowiekowi kolejne kawałki dawnego życia. Główny bohater książki- Bosse, coraz wyraźniej doświadcza strat- tego, że ciało przestaje być mu posłuszne, pamięć czasami szwankuje, świat, który znał przez całe życie, powoli się kurczy, jego żona przebywa w zakładzie opiekuńczo-leczniczym, przyjaciele z dzieciństwa i młodości odchodzą lub sami potrzebują pomocy, a Bosse staje się zależny od rodziny i pracowników opieki społecznej. Choć jeszcze niedawno był człowiekiem samodzielnym, dziś jego życie wyznaczają wizyty opiekunów, syna, wnuczki i sąsiadów, krótkie spacery z psem i coraz ciaśniejsze granice własnego domu.
Najbardziej poruszający jest jednak motyw utraty niezależności. Bosse wciąż pamięta siebie takim, jakim był kiedyś – sprawnym i samodzielnym mężczyzną. W jego głowie tamten człowiek nadal istnieje i bohater tym boleśniej zderza się z tym, kim stał się dziś. Kiedy syn, kierując się troską o psa, postanawia znaleźć Sixtenowi nowy dom i rodzinę, którą będzie w stanie poświęcić mu dużo czasu i zaspokoić jego psie potrzeby, Bosse odbiera to jako kolejną utratę – nie tylko ukochanego towarzysza, ale przede wszystkim prawa do decydowania o własnym życiu. Pies staje się symbolem tego, co jeszcze posiadał i o czym mógł sam stanowić.
Ta książka jest więc opowieścią o stracie w wielu jej wymiarach:
o utracie bliskich, zdrowia, sprawności, dawnej codzienności, niezależności, a w końcu także poczucia, że nadal jest się potrzebnym i ma się wpływ na własne życie. A jednak nie jest to wyłącznie książka o starości- to przede wszystkim bardzo ludzka opowieść o tym, jak trudno pogodzić się z tym, że życie, które znamy i które przez lata budowaliśmy, zaczyna powoli wymykać się z naszych rąk.
Książka Lisy Ridzén zostaje w głowie długo po przeczytaniu- zmusza do refleksji i zastanowienia się nad swoim życiem, nad tym, jak może wyglądać jego ostatni etap, stawia pytanie o to czy i jak poradzimy sobie z nieuchronnymi stratami, które czekają każdego z nas i czy będziemy potrafili zaakceptować pomoc innych, kiedy nie będziemy już tak samodzielni i samostanowiący o sobie jak kiedyś. To także pytanie o to, ile z naszego dawnego „ja” pozostaje w człowieku, kiedy świat, który znaliśmy, w sposób nieunikniony się zmienia.
Autorką recenzji jest Katarzyna Gala, konsultantka telefonu wsparcia Nagle Sami 800 108 108